Pamięci śp. ks. Adama Szubki

0

Śp. ks. Adam Szubka we wspomnieniach Marii Farasiewicz

2 grudnia tuż przed północą w Opolskim Domu Księży Emerytów ks. Adam Szubka zakończył swą ziemską pielgrzymkę. Smutna wiadomość o jego śmierci już wczesnym rankiem obiegła media społecznościowe i nasze głubczyckie środowisko. I odszedł do wieczności, przeżywszy 76 lat. Odszedł, by stanąć przed obliczem Pana. Odszedł niezwykły kapłan.

Śp. ks. Adam Szubka. Oddany bez reszty swej posłudze kapłańskiej. Dobry pasterz, pełen miłości do bliźniego. Życzliwy, zawsze pogodny, ciepły, dobroduszny i prostolinijny. A przy tym pokorny i skromny. Dowcipny, z humorem. Wspaniały katecheta i kaznodzieja. Bogobojny i jakże pobożny.

Śp. ks. Adam Szubka. Powszechnie znany, lubiany i szanowany. Drugi kapłan w powojennej historii Bogdanowic. 42 lata w roli proboszcza parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Często mawiał, że jego dziadkowie modlili się do krzyża postawionego na podwórzu, potem rodzice, a w efekcie on przybył do parafii z patronackim krzyżem. „To nie przypadek” – podkreślał. Wracając do wątku… Do tejże parafii należał także kościół filialny Matki Boskiej Anielskiej w Nowej Wsi. Niegdyś także Nowy Rożnów w latach 80. XX w. włączony do parafii NNMP w Głubczycach. Na mocy dekretu ks. bpa Antoniego Adamiuka probostwo miał objąć pod koniec października 1976 r., po uprzedniej 7-letniej posłudze wikarego w różnych miejscowościach. Do Bogdanowic przyjechał autobusem, a nie mogąc trafić na plebanię, wstąpił do pobliskiego domostwa. Tam gospodyni, śp. Franciszka Kwaśniewska, na jego widok krzyknęła po góralsku: „Jezusicku, momy nowego probosca!”, o czym jeszcze tego samego wieczora dowiedziała się cała wieś. Kiedy na drugi dzień rowerem udał się do Nowej Wsi, nie wiedział, gdzie znajduje się kościół. Przypadkowo spotkana kobiecina doradziła, by jechał ciągle na prawo, a z powrotem ciągle na lewo i tak trafi. Często te początki wspominał… Przez 7 lat ks. Szubka mieszkał na plebanii z byłym proboszczem, ks. Kazimierzem Jońcem. Zaopiekował się schorowanym i sędziwym kapłanem, który „umarł mu na rękach” 30 stycznia 1983 r. Wspólna egzystencja wymagała od młodego proboszcza wiele cierpliwości, empatii i zrozumienia.

77. rocznica agresji sowieckiej na Polskę / © fot. M. Kitka

Śp. ks. Adam Szubka. Późniejszy radca i dziekan. Komentator otaczającej rzeczywistości. Od razu włączył się w rytm życia obydwu wsi. Znał tu wszystkich mieszkańców, interesował się nimi, rozmawiał, przyjaźnił, odwiedzał, dociekał… Szczególną nić porozumienia i sympatii nawiązał z wieloletnim sołtysem Bogdanowic, zmarłym tuż przed nim Markiem Gorczycą, któremu powierzył funkcję przewodniczącego Rady Duszpasterskiej. Łączyła ich braterska przyjaźń. Stanowili zgrany duet. Zresztą cała rodzina śp. Marka była dlań niczym własna. Udana współpraca ze społecznością wiejską zaowocowała wieloma ciekawymi pomysłami, przedsięwzięciami, projektami i wydarzeniami. Tak sakralnymi jak i świeckimi. Ze wspomnianym sołtysem ks. Adam przemierzał biura, urzędy. Pukał do różnych drzwi. Odwiedzał burmistrzów: śp. Kazimierza Jurkowskiego, Jana Krówkę, Adama Krupę, starostów: śp. Józefa Kozinę, Piotra Soczyńskiego. Zawsze życzliwie witany. Bywał u sponsorów. Pozyskiwał środki na potrzeby kościoła i parafii. Był przekonywujący. Świetną relację zbudował z aktywnie działającym Kołem Gospodyń Wiejskich w Bogdanowicach. Zawsze mógł liczyć na pomoc przewodniczących Koła: najpierw p. Stasi Mrzygłód, a potem p. Beaty Madery. Ochotnicza Straż Pożarna też była mu bliska, zwłaszcza, że pełniła istotną rolę podczas uroczystości i świąt kościelnych.

Ks. proboszcz Adam Szubka. Od lat był gościem honorowym niemal wszystkich spotkań i okolicznościowych imprez organizowanych w świetlicy wiejskiej. Szczególnie tych opłatkowych. Z zapałem oglądał jasełka, inscenizacje oparte na motywach biblijnych i tematyczne przedstawienia związane także z jego życiorysem, a w wykonaniu dzieci i młodzieży szkolnej w reżyserii wspomnianej pani Stasi. Jakże cieszył go rozkwit życia kulturalnego wsi i jej rozwój. Na jednym z występów, bodajże podczas jubileuszu 40-lecia kapłaństwa, wręcz płakał, gdy młodzi aktorzy inscenizowali jego wczesne dzieciństwo i przyjazd z rodziną w bydlęcych wagonach na Zachód. Płynący z płyty CD płacz małego dziecięcia – Adasia niejednego wzruszył. Takich momentów nie brakowało.

Gdyby chcieć spisać bogatą celebrację i obrzędowość wszystkich uroczystości kościelnych, w tym odpustów obchodzonych dwa razy w roku, gdyby chcieć wspomnieć o dożynkach, nie sposób. To temat – rzeka. Materiał na powieść… Kontynuując. Ks. Szubka znał zwyczaje i obyczaje panujące na jego wsiach. Interesował się swoim wiernym ludem. Nie można tu pominąć sympatii do Wicynian – mieszkańców sąsiedniej Nowej Wsi, jej wieloletniego sołtysa – Adama Buchańca i tamtejszego Koła Gospodyń. Także i do nich bywał często zapraszany. A skoro mowa o zaproszeniach, to i ja miałam przyjemność gościć go w Głubczycach na występach mojego teatru TRADYCJA oraz Grupy Estradowej MIRIAM. Z chęcią przyjeżdżał na koncerty do kościoła oo. Franciszkanów czy MOK-u. Było mi miło.
Śp. ks. Adam Szubka. Przez pierwsze lata swej posługi duszpasterskiej przemierzał okolicę rowerem lub piechotą. W końcu kupił sobie samochód, używany, ale w dobrym stanie Fiat 125p. Od krewniaka, Kazia Jurkowskiego, późniejszego burmistrza. Wreszcie mógł skrócić czas drogi, docierając na Mszę Św. do Nowej Wsi.

Śp. ks. Adam Szubka. Wielki kontynuator dzieła odbudowy kościoła parafialnego po swoim poprzedniku – ks. Jońcu. Kościoła zburzonego w 1945 r. przez Armię Czerwoną. Dbał o Dom Boży i jego obejście. Z jego to inicjatywy i przy wsparciu Rady Duszpasterskiej jak i mieszkańców wsi świątynia ta dwukrotnie była odmalowana. Ostatni raz w 2009 r. tuż przed uroczystymi obchodami 100-lecia kościoła. Na tę okoliczność odremontowane też zostały cztery kapliczki na ternie wsi i wszystkie krzyże. Jego to i wspomnianej Rady staraniem odbudowana została oryginalna wieża kościelna, replika tej z 1910 r. Nowa wieża stanowiła zwieńczenie całego dzieła odbudowy kościoła. Dokładnie pamiętam jej uroczyste poświęcenie przez bpa Jana Wieczorka podczas uroczystości odpustowej w 2016 r. Lecz to nie wszystko! Przy pomocy życzliwych mieszkańców mógł podjąć bieżące prace remontowe na plebanii. A jakże się cieszył, gdy bogdanowiczanie ufundowali pomnik-tablicę pamiątkową ku czci wielkiego papieża-Polaka w centrum wioski. To tam wyruszał z procesją, to tam składał hołd św. Janowi Pawłowi II, to tam się modlił. W rocznicę urodzin, pontyfikatu i śmierci. A organizowane przezeń Drogi Krzyżowe przez wieś przeszły już do historii…

Śp. ks. Adam Szubka. Mówiono o nim „swój chłop”. Bo taki bezpośredni, otwarty, szczery, serdeczny, swojski. A przy tym surowy i wymagający. Typ księdza dobrodzieja z „Chłopów” Reymonta w realizacji aktorskiej Franciszka Pieczki. Trochę może staroświecki, poniekąd ortodoksyjny. Jedyny w sowim rodzaju. Oryginalny! Wprawdzie korpulentny, ale obrotny i energiczny. Przedsiębiorczy.

Śp. ks. Adam Szubka. Ten, który w całym regionie rozsławił kult Matki Bożej Łaskawej – Pani z kresowych Monasterzysk, czczonej w bogdanowickiej świątyni od 1954 r. Ocalałą z banderowskiej rzezi ikonę w 1985 r. poddał konserwacji i odtworzył jej bogatą, 270-letnią historię. Mało tego. Napisał pracę magisterską na jej temat i obronił w 2009 na wydziale teologicznym Uniwersytetu Opolskiego, uzyskując tytuł magistra teologii. To on jakże skutecznie zabiegał w kurii o wyniesienie kościoła parafialnego do rangi Sanktuarium Maryjnego Ziemi Głubczyckiej, co też się stało w 2014 r. Wtedy to uroczystej liturgii przewodniczył ks. bp Rudolf Pierskała. Ksiądz Szubka został kustoszem tegoż Sanktuarium. W sposób szczególny czcił Matkę Bożą. On to organizował doroczne, piesze pielgrzymki nauczycieli z Głubczyc do Bogdanowic w Dzień Edukacji Narodowej. Zapraszał pielgrzymów z różnych zakątków kraju i zagranicy. A zwłaszcza tych z Wrocławia, byłych ekspatriantów z Monasterzysk i ich potomków. To właśnie on zachęcił mnie do napisania pieśni ku czci Matki Bożej z Monasterzysk. Pieśni, którą wielokrotnie śpiewałam przed Bogdanowicką Panią z muzyką Józefa Kaniowskiego. To on z przejęciem słuchał jej. To on zachwycał się wierszem znanego poety – Franciszka Karpińskiego „Ręka, która kadzidło pali”, a napisanego ponad 250 lat temu ku czci tej właśnie Madonny. To on wzruszał się, słysząc słynne „Ave Maria” Schuberta w swojej świątyni. To on klęczał i żarliwie się modlił przed obliczem Matki Boskiej Bolesnej Łaskawej. To on z dostojną asystą wiózł cudowną ikonę na zjazd Madonn Kresowych do Wójcic k. Otmuchowa. To on w Domu Bożym Łopatyńskiej Madonny głosił Słowo. To on dziękował swej Pani za ocalenie i wyjście cało, bez szwanku, z groźnego wypadku samochodowego w 2017. To on…

Śp. ks. kustosz Adam Szubka. Kresowiak „z krwi i kości”. Nawet w barwie głosu miał swoisty wschodni zaśpiew. Urodzony w Kozowej na Podolu 1 stycznia 1944 r., wraz z rodzicami – Katarzyną i Mikołajem oraz starszą o siedem lat siostra Walerią jako roczne dziecko przybył do Nysy w 1945 w ramach ekspatriacji, osiedliwszy się w pobliskim Biskupowie. Wujek Wiesława, Bronisława i nieżyjącego już Janusza. Miłość do Kresów „wyssał z mlekiem matki”. Będąc tu, na ziemi głubczyckiej, był niewątpliwie przywódcą duchowym środowiska kresowego, rozproszonego po wielu wsiach. Wszak znał mentalność tego ludu, jego historię, obyczaje i zwyczaje, oczekiwania… Kiedy w 2009 r. powstało Głubczyckie Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch., z zapałem włączył się w jego działania. Mało tego! Został kapelanem środowiska kresowego, co zresztą zaproponował mu prezes Stowarzyszenia p. Edward Wołoszyn, z którym przyjaźnił się. Szczególną sympatią darzył też jego zastępcę – Kazia Naumczyka. Oj, mieli o czym rozmawiać! Już u progu działalności przywołanej organizacji ks. kapelan poświęcił kamień pamięci na głubczyckim cmentarzu komunalnym upamiętniający ofiary ludobójstwa na kresach w latach 1939-1946. Podobny kamień umieścił tuż obok swej świątyni. Ocalał od zapomnienia, kierując słowa otuchy do zebranych podczas uroczystości 17 września czy 10 lipca… Nieocenioną rolę odgrywał także podczas licznych pielgrzymek na Kresy organizowanych przez wspomniane Towarzystwo. Na ich trasie znajdowały się m.in.: Sambor, Truskawiec, Drohobycz, Zaleszczyki, Lwów, Brzeżany, Kamień Podolski, Kamieniec, Chocim, Monasterzyska, gdzie był chrzczony, rodzinna Kozowa i inne miejscowości.

A’ propos. Podczas jednej z tych wypraw postanowił odszukać swój rodzinny dom. Kiedy go znalazł, podeszła doń staruszka z sąsiedztwa i przyglądając się mu uważnie, zapytała: „Adasiu, to ty?”. Wtedy rozpłakał się jak dziecko. Wszak miał roczek, gdy opuszczał rodzinną wieś. Powrócił tu 65 lat później. Z kolei w czasie innej pielgrzymki na Kresy w niepozornym, przyklasztornym kościółku spotkał abp. metropolitę lwowskiego – Mieczysława Mokrzyckiego, który przybył tam z grupą pątników. Zaproponował asystę do Mszy Św., po czym zaprosił do Bogdanowic na odpust, a dostojnik to zaproszenie przyjął.

Dwa lata później metropolita lwowski koncelebrował Mszę Św. podczas uroczystości MB Bolesnej Łaskawej. Doskonale pamiętam to podniosłe wydarzenie. 15 września 2013 r.
Ks. kapelan Adam Szubka. Miłośnik Kresów i kultury kresowej. Aktywny uczestnik i współorganizator Dni Kresowych, odpowiedzialny zwłaszcza za ich część sakralną. Zabiegał o odpowiednią oprawę artystyczną, jej patetyczny ton i wysoki poziom. Powierzał mi montaż poetycko-muzyczny, co czyniłam z radością, angażując swoje zespoły i rodzinę. I tak przez wiele lat… A on, przejęty i wzruszony, koncelebrował Msze Św. za Kresowiaków. On, budujący pomost między Wschodem a Zachodem. Między przybyłymi z Kresów, a autochtonami. On, asystujący biskupom i innym zacnym księżom. On, w skupieniu słuchający przejmujących pieśni w wykonaniu Chóru Mieszanego naszego LO oraz chóru ECHO KRESÓW z Kędzierzyna-Koźla. A potem, siedząc w pierwszym rzędzie na estradzie boiska, kołysał się „na kresową nutę”, śpiewając „Hej sokoły” wespół z LWOWSKĄ FALĄ, ubrany w czapkę z daszkiem jak lwowski batiar. A gdy go pozdrawiałam ze sceny, wstawał i machał nią zawadiacko. Jakże się wtedy cieszył.

Z kolei pękał ze śmiechu, gdy Mietek Zając – mój aktor – bałakał lwowskie opowieści. W tzw. międzyczasie degustował smaczne kresowe jadło i z uwagą słuchał prelegentów, m.in. prof. Stanisława Sławomira Nicieję, autora słynnej „Kresowej Atlantydy” i innych mówców. Pamiętam jak dziś. Oto na jednym ze spotkań opłatkowych braci kresowej w MOK, wziąwszy się pod boki wraz z red. „Lwowskiej Fali” w Radio Katowice – Danutą Skalską, śpiewał „Tylko we Lwowi” ku uciesze licznie zgromadzonych. Za tym Lwowem ciągle tęsknił. Ten Lwów miał w sercu…

77. rocznica agresji sowieckiej na Polskę / © fot. M. Kitka

W swym księgozbiorze ks. Szubka posiadał szereg publikacji na temat Kresów. Szczególnie cenił sobie naszych głubczyckich historyków: dr Katarzynę Maler, dra Arkadiusza Szymczynę oraz dr Barbarę Górnicką-Naszkiewicz. Niestety „Albumu kresowego” dra Szymczyny, który niedawno został wydany, nie doczekał. We wspomnianych publikacjach bardzo często pojawiał się w tekście i na fotografiach. Z kolei w książce prof. Marii Kalczyńskiej „Kresowianie na Śląsku Opolskim” zawarł swój rozdział dotyczący kultu MB z Monasterzysk. Zaangażowanie księdza kapelana w działalność na rzecz Kresów zostało docenione, bowiem w 2014 r. Zarząd Główny w Warszawie uhonorował go złotą odznaką „Zasłużony dla Kresów”, a rok później „Krzyżem Kresowym”.

Śp. ks. proboszcz Adam Szubka. Szczególną wagę przywiązywał do swych imienin. Już tradycyjnie, każdego roku je celebrował. 24. grudnia, w wigilijny poranek odprawiał Mszę Św. w intencji własnej i kilku okolicznych, zaprzyjaźnionych z nim Adamów: burmistrza Adama Krupy, sołtysa Nowej Wsi – Adama Buchańca, sołtysa Nowego Rożnowa – Adama Koconia i innych. Potem kwiaty, symboliczne upominki i wszyscy goście udawali się na plebanię, by przy kawie czy herbacie dyskutować i… wspominać! Z nostalgią i sentymentem. Od burmistrza zawsze otrzymywał swoje ulubione kwiaty – okazały bukiet herbacianych róż, jak i bożonarodzeniowe pierniczki pieczone przez jego żonę – Wandę. Uwielbiał je i zawsze na nie czekał. Już w przedsionku kościoła pytał: „A pierniczki są?” Tych pierniczków już nie będzie, lecz na grobie pojawią się herbaciane róże…

Śp. ks. dziekan A. Szubka. Jubileusz 800 lat Bogdanowic przeżył wyjątkowo. Wszak było to też pożegnanie z parafią, w której spędził 42 lata swego kapłańskiego życia. Przejście na emeryturę i rozłąka z bliskimi jego sercu parafianami z Bogdanowic i Nowej Wsi, pożegnanie z Kresowianami. Trudne chwile! I oczywiście Msza Św. koncelebrowana przez ks. bpa Pawła Stobrawę. Podziękowania od władz samorządowych, lokalnej społeczności, liczne laudacje i najwyższe odznaczenie od Rady Miejskiej, czyli „Herb Głubczyc”. Łzy i wzruszenia… Następnie wyjazd do Opola, do Domu Księży Emerytów i ta ciągła tęsknota za swoimi… Lecz za niespełna rok jeszcze powrót do umiłowanych Bogdanowic na swój jubileusz 50-lecia kapłaństwa. Znów wśród swoich dzięki życzliwości obecnego ks. Proboszcza – Jerzego Chyłka. Podniosła uroczystość z należytą oprawą, ulubiona orkiestra dęta PLANIA i zacny jubilat kroczący na przedzie, choć już schorowany…

Śp. ks. proboszcz Adam Szubka. Miał szerokie kontakty. Z radością zapraszał kościelnych dostojników na uroczystości religijne, a oni uświetniali je, podnosząc ich rangę. Wśród nich byli: wcześniej wspomniany abp Mieczysław Mokrzycki, abp ds. Polonii w Watykanie – Szczepan Wesoły, śp. bp Antoni Adamiuk, abp Alfons Nossol, obecny bp. Ordynariusz – Andrzej Czaja, przywołani uprzednio biskupi, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski (ze strony ojca rodem z Monasterzysk) i inni. W jego pracy duszpasterskiej wspierali go zaprzyjaźnieni z nim: ks. Henryk Kałuża – werbista z Nysy, o. Ludwik Mycielski – dr teologii, benedyktyn z Biskupowa, ks. Czesław Nowak, o. Sebastian z Cvilina, ks. proboszcz Michał Ślęczek, nasi oo. Franciszkanie, księża z okolicznych parafii i inni.

Śp. ks. dziekan Adam Szubka. Przywiązany do tej ziemi, swej Małej Ojczyzny. Poniekąd rolnik. Dobry gospodarz. Kochał kwiaty i otaczał się nimi. Z zapałem uprawiał ogród. Siał, plewił, podlewał. Prowadził gospodarstwo domowe. Najpierw samodzielnie, a potem przy wsparciu dwóch gospodyń. Śp. pani Zosi, następnie nieocenionej pani Irenki. Lubił ich kuchnię. Tradycyjną, polską, kresową, śląską… Nie był wybredny. Wszystko mu smakowało. Uwielbiał słodycze i ciasta. Zwłaszcza torty. Wspomniana p. Irenka 18 lat mu pomagała. Trwała przy nim do końca, także w chorobie, odwiedzając w Domu Księży Emerytów. Otaczała troską i opieką. Była podporą…

Śp. ks. proboszcz A. Szubka. Człowiek wrażliwy i wielkiego serca. Otwarty też na potrzeby innych. Nieobcy był mu los chorych i cierpiących. Dlatego też włączał się do organizacji akcji dobroczynnych. Zachęcał z ambony do ofiarności. Prowadził „Caritas”. Prosił i zarazem dziękował…

Śp. ks. radca Adam Szubka. Pracownik Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Bogdanowicach, z prawie 30-letnim stażem. Współpracował z dyrekcją, gronem pedagogicznym, rodzicami. Lubiany przez dzieci i młodzież. W sposób barwny i obrazowy wyjaśniał im tajemnicę Królestwa Bożego. W swych rozważaniach i głoszonym Słowie Bożym opierał się głównie na Ewangelii. Ciekawie opowiadał. Prostym językiem… A w swej pamięci przechowywał olbrzymie liczby udzielonych ślubów, chrztów; dzieci pierwszokomunijnych, bierzmowanych, etc. Był z nich dumny… I choć choroba ostatnimi laty spowolniła jego odbiór rzeczywistości, przypominał sobie jednak różne wydarzenia z życia… Żył nimi, oglądał zdjęcia, kasety i płyty DVD, nagrania TV Głubczyce; archiwizował je. A w lokalnej prasie – „Głosie Głubczyc” czy „Rzeczy Powiatowej” szukał informacji o Bogdanowicach, parafii, kościele, jego osobie i znajdował. Zbierał na pamiątkę kolejne roczniki „Kalendarza Głubczyckiego”, zaznaczając zakładką ważne dlań treści.

Śp. ks. Adam Szubka. Założyciel i opiekun wielu formacji modlitewnych. Ośmiu róż różańcowych, Grupy Miłosierdzia Bożego, Grupy Wynagradzającej, Margaretek, czyli małych różańców za kapłanów. Dbał o rozwój duchowy swoich owieczek. Towarzyszył im we wspólnych spotkaniach, przewodniczył modlitwie. Zjednywał wiernych. Duchowy mentor…

Śp. ks. kustosz Adam Szubka. Zakończywszy ziemską wędrówkę, powrócił do Bogdanowic. Odprowadzony 7. grudnia na miejsce wiecznego spoczynku po uroczystej Mszy Św. i ceremonii pod przewodnictwem ks. bpa Rudolfa Pierskały. Pożegnany przez rodzinę, księży, władze samorządowe, przedstawicieli różnych środowisk, przybyszów z zewnątrz i wiernych parafian. Spoczął obok swych zacnych poprzedników: ks. Józefa Swobody i ks. Kazimierza Jońca. Niech odpoczywa w pokoju…

Śp. ks. kapelan Adam Szubka. Za Horacym mógłby powiedzieć: „Non omnis moriar” (Nie wszystek umrę).

Śp. ks. Adam Szubka…

Maria Farasiewicz
– w imieniu władz samorządowych gminy, powiatu i lokalnej społeczności

Poprzedni artykułAlbum głubczyckich rodzin kresowych
Następny artykułŚląski tygiel kulinarny
Wydarzenia, newsy, wywiady, fotorelacje z gminy Głubczyce. Portal współpracuje z miesięcznikiem "Głos Głubczyc" i TV Pogranicze. TwojeGlubczyce.pl to Twój portal regionalny! Jeśli masz informację o ciekawym wydarzeniu, napisz! kontakt@twojeglubczyce.pl tel.: +48 600 806 804