Kredyty frankowe – wielki problem, ale nie dla banków i państwa. W ich interesie nie leży pomoc frankowiczom, bo to, co jest niedobre dla banków, jest też niedobre dla gospodarki. Jak więc można uwolnić się od toksycznego kredytu w helweckiej walucie?


Kredyt marzenie okazał się koszmarem

Kredyt hipoteczny zawsze wydaje się „przedsięwzięciem” dużego kalibru. W końcu opiewa na ogromną kwotę i bierzemy go na długie lata, płacąc go do emerytury. Nic więc dziwnego, że w latach 2005-2010 Polacy, gdy słyszeli, że mogą wziąć kredyt z niższym oprocentowaniem i dodatkowo pozwolić sobie na większe M, niż pozwalał im na to kredyt w złotówkach, to uznali, że złapali pana Boga za nogi.

Ich euforia nie trwała jednak długo. Jak tylko w 2015 roku kurs franka przeskoczył poziom 5 zł, kredyt marzeń zamienił się w prawdziwy koszmar. Oczy kredytobiorców zwróciły się w stronę banków i państwa, które na tym polu niezwykle zawiodło.

To nie jest tak, że kredytobiorcy chcą, by ktoś za nich rozwiązał ich problem, bo są jak małe dzieci, które potrzebują pomocy. Ta narracja nie ma za wiele wspólnego z prawdą. Oni pragną jedynie uczciwego traktowania. Chcą oddać to, co wzięli od banku wraz z należytym procentem, czyli zarobkiem dla kredytodawcy, ale nic ponadto.

Banki nie grały fair

Trudno odmówić racji tym, którzy pozwali Skarb Państwa. Sam NIK w raporcie z 2018 roku wykazał, że instytucje państwowe zawiodły, nie uchroniły interesu konsumentów. Banki przecież w umowy o kredyt hipoteczny we frankach wplotły instrument finansowy! A to produkt dla profesjonalistów, nie zwykłych klientów banków, jakimi są kredytobiorcy.

Nieuczciwe wydaje się płacenie nie tyko podwójnych rat, ale i nieprzewidywalność wysokości każdej z nich. Dlaczego całe ryzyko kursu helweckiej waluty spoczęło na barkach frankowiczów? Banki dalej zarabiają, nic nie tracą, stąd nie próbują nawet wyjść naprzeciw swoim klientom, bo po co?

By popłynąć na fali zwycięstwa

A to przecież banki, nie kredytobiorcy, pisały umowy naruszające prawo i dobre obyczaje. Dlatego takie umowy, w których zawarto niedozwolone klauzule, nie powinny się w ogóle ostać w obrocie prawnym. Można stwierdzić ich nieważność, a w niektórych wypadkach odfrankowić.

Co oznaczają te pojęcia? Myślę, że ten temat był już wielokrotnie poruszany, ale w skrócie unieważnienie polega na wzajemnym zwróceniu sobie świadczeń – kredytobiorca oddaje wypłacony mu kredyt, bank – wpłacone raty.

Przy odfrankowieniu zaś frankowicz odzyskuje nadpłacone raty z ostatnich 6 lat (przedawnienie roszczeń), kolejne płaci już w złotówkach, ale przy zachowaniu korzystnego oprocentowania, typowego dla szwajcarskiej waluty. Jednak dodam, że sądy coraz częściej stwierdzają nieważność umowy – to już 70% orzeczeń, jak podają media.

Warto już dziś zdecydować się na pozwanie banku, zwłaszcza, że 90% wyroków zapada na korzyść kredytobiorców – na te dane powołuje się m.in. parkiet.com. Jak widać, niektórzy frankowicze już wypłynęli na fali zwycięstwa – warto na nią wskoczyć teraz, zanim trend się odmieni, bo przecież nic nie jest pewne…

O autorce:

Wanda Sielewicz, doktorantka prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ekonomista, magister prawa francuskiego o specjalności Francuskie i Europejskie Prawo Biznesowe Uniwersytetu w Poitiers. Jej najnowszy projekt, mamkredytwefrankach.pl, skupia się na pomocy frankowiczom. Doświadczenie zawodowe zdobywała w warszawskich kancelariach prawnych, zajmując się prawem handlowym oraz procesowym o specjalności odszkodowawczej. Jej konik to odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności i odszkodowania za nieruchomości przejęte dekretem Bieruta. Nr tel.: 695 334 607

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wprowadź swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.