“Biała Czarna”

0
Kawiarnia "Biała Czarna" w Głubczycach / © fot. M. Kitka

Jak się okazuje, nie wszyscy wiedzą, że na rynku w Głubczycach można napić się wyśmienitej kawy u dwóch sympatycznych Katarzyn. Postanowiliśmy odwiedzić kawiarnię „Biała Czarna” i porozmawiać z właścicielkami o ich pasji


Tym samym rozpoczynamy serię wywiadów z ciekawymi ludźmi, zwyczajnymi-nie-zwyczajnymi, mającymi pasję, pomysł na siebie, którzy wnoszą coś więcej w naszą okolicę.

Redakcja „Twoje Głubczyce”: Dlaczego kawiarnia? Skąd pomysł na taką działalność?
Katarzyna Czyżowicz: Do pomysłu namówiła mnie koleżanka. To był idealny pretekst do powrotu z zagranicy. Pracowałyśmy w Irlandii przez 5 lat w podobnych miejscach, także byłyśmy obeznane w temacie.

Red.: Czy nazwa też ma swoje źródło w Irlandii? Jak powstała?
Katarzyna Frydryk: Nazwa też powstała jeszcze za granicą. Dla znajomych zawsze byłyśmy Kaśka Biała i Kaśka Czarna i takie są podstawowe rodzaje kawy. Jak klienci zamawiają kawę zawsze pytamy czy podać białą czy czarną kawę.

Red.: Dlaczego ratusz?
KCz: To miejsce było idealne i praktycznie jedyne brane pod uwagę. Ładne, dobrze ulokowane, świeżo po odbudowie, nie za duże i nie za małe.
KF: Dobrze się tu czujemy. Wychowałyśmy się w okolicy ratusza i klasztoru. Sąsiedzi nas dobrze znają. Jedno podwórko, jedno osiedle. Jesteśmy związane z tą okolicą.

Red.: Czyli jesteście tu „swoje”. Dziewczyny z sąsiedztwa, które postanowiły dać coś od siebie lokalnej społeczności?
KF: Tak, dokładnie tak.

Red.: Kto do Was przychodzi? Czy jest może jakiś szczególny przekrój wiekowy lub zawodowy?
KCz: Wszyscy. Nie ma wyróżniającej się grupy.
KF: Nie ma szczególnej grupy. Zauważa się wszystkich, cały przekrój społeczeństwa. Począwszy od gimnazjalistów, poprzez rodziny, pracowników fizycznych, robotników, emerytów.

Red.: Jak wspominacie początki?
KF: Nie były łatwe, dużo stresu i niewiadomych. Byłyśmy zagubione.
KCz: Ogrom spraw do załatwienia nas przerastał ale wierzyłyśmy w nasze siły. Zdecydowałyśmy, że nie skorzystamy z instytucji Jednego Okienka dla młodych przedsiębiorców i wszystkie formalne sprawy załatwiałyśmy same.
KF: Jednak bardzo pomogli nam ludzie. Obcy ludzie. Pamiętamy Pana Darka Wołoszyna, prowadzącego usługi remontowe. Pan Mariusz Mróz również podał na pomocną dłoń. Dał nam możliwość opóźnionych płatności za wynajem – było to dla nas bardzo ważne. Dla osób rozpoczynających przygodę z własnym interesem, pierwszym interesem, to zawsze wiele pomaga.

Red.: Pamiętacie jakiś szczególny dzień z kawiarni? Kiedy to było?
KCz: Jednym z pierwszych o jakim możemy wspomnieć jest dzień kiedy z inicjatywy Pana Wiesława Janickiego odwiedziło nas Radio Wnet. Była to poranna audycja na żywo prowadzona przez znanego dziennikarza Krzysztofa Skowrońskiego. Niezwykłe doświadczenie, przemiła atmosfera, wspaniali ludzie… ten dzień naprawdę często wspominamy.
KF: Magiczny klimat był w Mikołajki jak odwiedził nas sam św. Mikołaj i rozdawał w kawiarni prezenty. Całe wydarzenie zorganizowało Stowarzyszenie Razem Dla Głubczyc a nasi najmłodsi klienci do dzisiaj wspominają ten dzień. Tegoroczne Dożynki również długo będziemy pamiętać. Ilość atrakcji, koncertów i oczywiście klientów zaskoczyła nas i to bardzo.
KCz: Musimy jeszcze koniecznie wspomnieć o Spotkaniach Robótkowych. Raz w miesiącu przychodzą do nas Panie na spotkania dziewiarsko-hobbystyczne, na których dziergają przecudowne serwety, szale, czapki… wykonują biżuterię. Oczywiście zapraszamy wszystkich zainteresowanych.
KF: Niestety mamy za sobą parę dni, które dobrze pamiętamy, ale nie były przyjemne. Na przykład, gdy popsuła się lodówka na lody, a na dworze w cieniu było 35’C. Pamiętamy dzień gdy drzwi się zacięły albo gdy wypadły z zawiasów lub wtedy gdy ktoś wyrwał klamkę.

Red.: Są jakieś pory dnia, które szczególnie upodobali sobie klienci?
KF: Tak, rano przed południem. Między 10 a 12. Później to dopiero po 15.
KCz: Ale w zasadzie trudno określić. Czasem klienci zaskakują w najmniej oczekiwanym momencie.

Red.: Weekendy wyglądają podobnie?
KF: Z reguły w weekend jest więcej ludzi, choć w wielu przypadkach właśnie sobota i niedziela były gorsze niż normalny dzień w tygodniu. Czasami mamy swoje teorie na ten temat (śmiech). Przede wszystkim czas przed wypłatą i po wypłacie.
KCz: Tak jak mówimy, w zasadzie nie ma reguły.

Red.: Pytanie z innej beczki. Skąd pomysł na wystrój? Dość nowoczesny, różne odcienie brązu, beżów, czarno-biała fototapeta Nowego Yorku, krzesła czarno-białe. Rozumiem, że to nawiązanie do nazwy i młodego ducha?
KF: Tak to też wypływa z nazwy ale Nowy York wyszedł nam zupełnie przez przypadek.
KCz: W tym całym zamieszaniu przed otwarciem wybrałyśmy po prostu dwie ładne fototapety, które okazały się widokami z Nowego Yorku. A po zakupie reszty wyposażenia okazało się, że niektóre kubki też są z Nowym Yorkiem.

Red.: Dobrze, ale skoro jest tyle powiązań z Nowym Yorkiem dlaczego jest tu również flaga Włoch?
KCz: I Polski… Prezent od naszych włoskich klientów, symbolizujący naszą przyjaźń.
KF: Poznaliśmy się dzięki kawiarni. Przyszli na kawę zasmakowała im, poczuli się jak u siebie i tak zaczęli przychodzić codziennie, a nawet dwa razy dziennie. Jesteśmy w ciągłym kontakcie, dzwonimy do siebie, wysyłamy kartki świąteczne i z wakacji. Za niedługo znowu przyjadą.
KCz: Ale nie tylko z Włochami zaprzyjaźniłyśmy się. Są klienci z naszej lokalnej społeczności miedzy którymi również nawiązała się nić sympatii.

Red.: A kawa w życiu prywatnym? Jest bo ją kochacie, czy nie ma, bo już można mierzyć ją w promilach po przyjściu do domu?
KF: Ja przed kawiarnią nie byłam fanką kawy. To koleżanka tak apetycznie ją piła i zachwalała smak, że czasem prosiłam żeby i mi zrobiła. I tak się zaczęło, teraz już piję codziennie.
KCz: Ze mną kawa była zawsze. Parzenie kawy było i jest pierwszą czynnością, którą robię rano.

Red.: A czy znajomi parzą Wam kawę? Może jednak Wam wolą zostawić tę czynność?
KCz: Rzeczywiście często jest tak, że to nam znajomi oddają ten przywilej przygotowania kawy. Albo u rodziny – po prostu z góry wiadomo, że to ja robię kawę.
KF: Ja z kolei nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na kawie u znajomych. Poważnie. Zawsze znajomi do mnie przychodzą na kawę.

Red.: Przejdźmy może do menu. Co serwujecie oprócz kaw?
KCz: Ciasta, desery, muffinki. Można też u nas zamówić torty okolicznościowe.
KF: Współpracujemy z piekarnio-cukiernią „Smakosz” z Baborowa.

Red.: Dlaczego Baborów?
KCz: Smak i opinia klientów przeważyła szale. Sernik, Snickers, Fale Dunaju, jabłecznik. Trudno wymienić wszystkie smakołyki jakie mamy od Smakosza. Po prostu zapraszamy do naszej kawiarni.

Red.: A czy jeździcie po okolicznych miejscowościach, spróbować jak smakuje filiżanka białej-czarnej gdzie indziej?
KF: Nie robimy tego celowo ale jak jesteśmy przypadkiem na kawie w jakimś miejscu zawsze obserwujemy jak to jest u innych, jak sobie radzą. Można się czasem zainspirować, skorzystać z ciekawego rozwiązania.

Red.: Czy macie ofertę sezonową?
KCz: Tak. Na sezon jesień/zima posiadamy szczególnie duży wybór. Serwujemy herbatę zimową z plastrem pomarańczy, cytryny, goździkami i cynamonem; czekoladę na gorąco do której możemy dodać konfiturę, kawę albo i jedno i drugie; kawę z cynamonem, z miodem, pomarańczą…
KF: Wprowadziłyśmy też dwie nowe kawy. To jest Berry Love z jeżynami, maślanymi ciasteczkami i bitą śmietaną oraz Piernikowy Szał czyli białą kawę z korzennymi przyprawami.

Red.: Które kawy preferują klienci? Klasyczne, z czekoladą czy może smakowe?
KCz: Zdecydowanie te klasyczne, białe albo czarne. Następnie czekoladowa Mokka, orzechowa Choconuta albo z deserkiem Monte.
KF: Klient ma też możliwość skomponowania własnej kawy. Mamy do wyboru różne syropy smakowe i inne dodatki do kaw, także jesteśmy gotowe spełnić życzenia nawet najbardziej wymagających klientów. Naprawdę można stworzyć cuda.

Red.: Czy lokalne społeczeństwo pyta się o tego typu, nowe menu?
KCz: Owszem, jednak ciągle jest to zbyt mały procent osób. Zainteresowanie piciem kawy, kulturą przychodzenia do kawiarni jest, w porównaniu z pobliskimi Czechami, niewielkie. W Polsce, a na pewno w małych miastach, ludzie w większości wolą napić się kawy w domu niż przyjść do kawiarni, porozmawiać w innej niż domowa atmosferze.

Red.: Czy chciałybyście jakoś zachęcić lokalną społeczność do częstszego odwiedzania Waszej kawiarni?
KF: Naturalnie. Niedługo planujemy zrobić bardziej nastrojowy, pasujący do długich jesienno-zimowych wieczorów wystrój. Pojawią się poduszki, nastrojowe lampki w oknach, świece przy stolikach. Będzie na pewno milej, cieplej i przyjemniej. Całość współgrać będzie z jesiennym, piernikowym, aromatycznym menu, na które serdecznie zapraszamy.

Rozmowę z właścicielkami kawiarni Biała Czarna, przeprowadził Mateusz Kitka

Aktualizacja z dnia 23 września 2019 r. Kawiarnia z początkiem września 2019 r. niestety została zamknięta. Liczymy na to, że jeszcze kiedyś pojawi się w nowej odsłonie.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wprowadź swoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.